Biały Kot na rozgrzanym, betonowym podwórku.
Przyglądał mi się przez dłuższą chwile. Uważnie i z bezpiecznej odległości. W końcu podszedł wolnym krokiem. Z mieszaniną ostrożności, ciekawości i wyższości. Stary, spokojny, głęboko doświadczony Kot. Zapewne uznał, że jestem tylko tymczasowym i niegroźnym zjawiskiem na jego terytorium. Wymieniliśmy otarcia.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz